Mirki, jestem mocno przybita. Całe życie przyzwoicie dbałam o zęby chodząc regularnie do dentysty i dbając o higienę (wiem że można by lepiej, ale i tak lepiej niż większość społeczeństwa). Niestety już za dzieciaka miałam wiele plomb - cóż, wtedy rodzice nie dbali o coś takiego jak nitkowanie... I już do końca życia będę płacić za to konsekwencje, bo wypełnienia się zużywają, co skutkuje u mnie kolejną próchnicą i kolejnymi plombami - tak stwierdził mój dentysta, że higienę mam spoko, ale plomby się zużywają po prostu. Od 1,5 roku chodzę do kliniki poleconej przez jedną z dentystek, która udzielała się często tutaj. Ogólnie widać, że to klinika na wysokim poziomie. Zrobili mi plombę 1,5 roku temu. Jakiś czas temu ząb zaczął pobolewać. Dentysta stwierdził, że coś się rozszczelniło, bo plomba już się zużyła. Wymienił ten wadliwy kawałek wypełnienia i powiedział, że albo ból przejdzie i będzie ok, a jak nie przejdzie, to trzeba zrobić kanałowe. Ból zmalał, ale 3 tygodnie później nadal delikatnie boli. Czy to już wyrok dla mojego zęba i portfela? Czy może by dało radę zrobić to nowatorskie leczenie miazgi? Dodam, że mam 24 lata...#stomatologia

