to co sie dzieje na rynku #nieruchomosci u mnie w miescie to jakis dramat. chcialbym zamieszkac w domu z ogrodem - marzenie ktore pewnie nigdy sie nie spelni. blizej mi do 40 niz dalej wiec to powoli ostatni dzwonek. zarabiam nedznie bo ok 7k do reki, ale to max co moge wyrwac w tym miescie (byle wojewodzkie, ponizej 100tys mieszkancow).domy w ogloszeniach sa, ale z rynku wtornego to jakies pazdzierze do totalnego remontu, gdzie na start chca w okolicach 700 tys. a do tego trzeab by doliczyc remont totalny takiej chalupy. nowe domy to ponad banke. i to tez nie ma jakis luksusow, bo najczesciej blizniaki w zabudowie typowo pod nawalenie jak najwiekszej ilosci domkow. zaladowanie sie w kredyt na 30 lat? splacac to do 70 gdzie nie jest sie pewnym co sie stanie za rok/dwa.

