Gadałem z jednym przegrywem którego znam no i opowiedział mi swoją historię. Spotkałem go na przystanku i się otworzył. Typek z małej miejscowości co ma 29 lat. Szkoła niczego go nie nauczyła. Chodził do jakieś tam zawodówki w której uczniowie na lekcjach przewracali ławki. Ogólnie banda zjebów. Nienormalne to było. Zawodu nie zdobył bo do egzaminu na koniec nawet nie podszedł bo jak sam uważa - i tak by nie zdał. Potem szybko pierwsza praca gdzie mu nie szło i go współpracownicy go wyśmiali. Wywalili go po chyba 3 dniach. Szef mu powiedział że ma dwie lewe recę. Tak mu to poszło na psychę że neetował chyba z 5 lat. Potem coś tam zaczął próbować ale dłużej niż 3 miesiące nigdzie nigdy się nie utrzymał. Psycha zryta i nic się nie dorobił. Próbował zrobić prawko to po 24 oblanych egzaminach mu powiedzieli żeby kupił sobie rower. Ojciec i matka codziennie go jadą jaki to wstyd przynosi rodzinie. Jakim jest nieudacznikiem. Mówi że najchętniej wypierdoliłby za granicę ale nie zna języka ani żadnych ludzi z którymi mógłby tam pojechać. Ogólnie kaszana. #przegryw

