OMG. #rozowepaski to potrafią obrzydzić wszystko. W planach 4-5 dniowe wczasy w przyczepie. Planowanie? 2 miesiące. Najpierw rozkminianie "co zabierzemy" przez miesiąc, tworzenie list i innych. Potem akt pakowania i dopakowywania przez kolejny miesiąc. Efekt? Masa rzeczy, z których nie można korzystać bo sa już "na wczasy"I ta codzienna bura, że ja jeszcze nie spakowany. Wkurzyłem się, zebrałem ciuchy, kosmetyki, narzędzia i spakowałem. "ale to juz?". Nie k..wa, będę miesiąc planował a potem nosił wszystko po 10x. Bierzemy taki mandżur, że ta przyczepa waży milion ton, jakby na miejscu sklepu miało nie być. I rozkmina, czy lodówka może działać w trakcie jazdy, bo przecież są rzeczy do zabrania. Lolz. Już rzygam tym wyjazdem.

