Czuję ogromną niesprawiedliwość. Jestem zła na swojego faceta i to tak, że nawet nie chce mi się z nim rozmawiać. Mieszkamy razem kilka miesięcy. Dokładam mu połowę wszystkich rachunków na mieszkanie czyli 500zł. Do kredytu mu nie dopłacam bo mieszkanie jest jego a ja za wynajem wcale nie musiałabym płacić, taka komfortowa sytuacja. Składamy się po 1500zł na jedzenie i życie. Tutaj jest małe ale bo on je spokojnie dwa razy tyle co ja a czasami nawet więcej. Często też coś zamawia. Gryzie mi się to z tym, że ja wykonuję 80% obowiązków domowych.Czułam, że to trochę przeginka ale on problemu nie wiedział. Apogeum nastąpiło w tym tygodniu. Dostałam podwyżkę, sporą. Pogratulował mi ale później z pełną powagą stwierdził, że skoro tyle zarabiam to mogę dokładać mu jeszcze 500-1000zł xD Żeby uściślić ja zarabiam od teraz 7k na rękę a on 18... Chyba czas na ewakuację. Jestem rozczarowana i źle mi, smutno, spaceruje żeby się uspokoić i spokojnie pomyśleć. Czuję zażenowanie... #zwiazki

