Czesc, mam taka rozterke zyciowa w ktorej moge popelnic najwiekszy blad..Chodzi tutaj o zwiazek z rozowa ktory trwa juz ponad 3 lata. Jestesmy mlodzi, blizej nam do 20 niz 30 a czuje sie jakbym mial z 50 lat. Zycie lozkowe u nas lezy, 1-2 w tygodniu to max i to bardzo czesto w taki sposob ze nie czuje zeby w ogole podniecala sie w jakikolwiek sposob. Wygladam niezle, mialem mnostwo dziewczyn, duzo dziewczyn zwraca na mnie uwage, kupie droga perfume, ciuchy, pojde do barbera a na niej to i tak nie zrobi wrazenia. Nie czuje sie w ogole zebym ja krecil. Bardzo mi jest z tego powodu przykro bo sumujac to bardzo dobra i odpowiedzialna dziewczyna, tylko sfery lozkowe tak ciagna ten zwiazek w dol ze mam juz powoli dosc. W poprzednich relacjach nigdy nie napotkalem sie z tym problemem. Niedlugo musze podjac decyzje co do ponownego zamieszkania razem(skonczylismy studia i wrocilsimy do rodzicow aktualnie) i boje sie, boje sie powrotu klotni o brak seksu, boje sie tego ze znow bede musial walic konia po nocach gdy ona juz pojdzie spac, boje sie spadku pewnosci siebie. W naszym zwiazku nie ma praktycznie innych klotni niz te o sprawy seksualne, bo albo ona ma problem o to ze zmieniam do niej nastawienie po odmowie albo ja mam problem do niej o to ze odmowila. Spedzamy fajnie weekend, zabieram ja do restauracji, spacer, kwiaty a i tak konczy sie tym ze wracamy do domu a ona idzie sobie spac a ja zostaje sam przed TV znudzony przez reszte wieczoru. Juz mnie to powoli wypala do konca i nie wiem sam co zrobic, bo zrywajac ta relacje moge zalowac tego do konca zycia.. #zwiazki

