Kolejny moj zwiazek sie rozpada lecz tym razem wiem, ze to moja wina i chcialbym nad tym popracowac. Po raz trzeci juz slysze, ze mam za duze wymagania wobec drugiej osoby i ta osoba, boi sie ze nie sprosta oczekiwaniom. Problem w tym, ze mam taka nature ze skoro ja daje cos od siebie, to oczekuje tego samego. Chcialbym to zmienic. Przykladowo gotuje dziewczynie obiad, zabieram ja w fajne miejsce. Oczekuje ze ona tez cos fajnego zrobi a niekoniecznie to sie dzieje. Ja jestem taki, ze po prostu robie i sie nie zastanawiam. Zrobie 10fajnych rzeczy i dostane 1 w zamian. No i problemem jest to, ze oczekuje tego samego od drugiej osoby. Nie powinienem tego robic ale nie widze rozwiazania tego problemu na zasadzie: to tego nie rob. To mam gotowac tylko dla siebie? Mam nie czekac na te osobe i sam jechac na wycieczke? Jesli ona nie wymysli jak fajnie spedzic dzien, to mam sam cos robic? Najlepsze podejscie w tej sytuacji byloby nie robic nic, ale to nie moja natura. Jestem aktywna osoba i nie lubie bezczynnosci w zyciu. Jakos te oczekiwania musze wyciszyc, pewnie aie to bierze z jakichs kompleksow i oczekuje nagrody. Nie wiem jak to ogarnac. Na twn moment nie widze mozliwosci bycia z kims w zwiazku przez to. Dziewczyna bedzie sie bac, ze nie sprosta moim wymaganiom, a ja bede sie frustrowal ze w sumie to sam wiecej robie i musze ogarniac za dwie osoby. Tak jak wspominalem, podejscie nicnierobienia w zwiazku lub robienia minimum odpada.#zwiazki

