Zawsze byłam kozłem ofiarnym w szkole, co wywołało we mnie nienawiść do ludziJednak zaczęłam z biegiem lat trochę bardziej rozumieć ludzi i cynizm ze mnie zaczął odchodzićAle przez to dzieciństwo, bardzo mało jakie osoby lubięAle jak już polubię to robię dla nich wszystko i kocham ich naprawdę mocnoW każdym swoim związku pozwalałam na chore rzeczy1 wybaczyłam zdradę2 pocieszałam jak płakał na początku naszego związku za byłą ,,Bo doceni, że go wspieram, wiem jak to było być zakochanym" xD3 natomiast traktował mnie chyba tylko jako dodatek do życia i dodatkowy obowiązek. 4 lata z typem dla którego starałam się znaleźć tyle kompromisów i ,,złotych środków", który finalnie i tak 1 przestał mnie kochaćTeraz to kolejny weekend w którym zniszczona siedzę sama, myśląc co ze sobą zrobić, bo nawet nie mam żadnej energii życiowej by zrobić ze sobą co kolwiekOstatnio kogoś poznałam, ale za szybko powiedziałam się zaczęłam angażować i znowu tyle z tego wyszło xDTo wszystko przez to, że odczuwam tę głupią potrzebę bycia kochaną przez tę jedną osobęA realnie wszystko to co doświadczyłam to bycie opcją B, żeby komuś się ten marny żywot trochę mniej nudził xDTyle osób ,,zakochanych bez pamięci", tęskniących za tą jedną osobą, a ja nigdy nie mogłam tego doświadczyć, bo to zawsze ja byłam tą która starała się bardziejNa co to wszystko xDJestem już wyprana ze wszystkich emocji, a przeżyłam dopiero ~1/5 swojego życia#zwiazki

