Pewnie nie raz zdarzyło wam się być w mieście i chciało wam sie sikać, co nie?Mnie kiedyś dopadło dokładnie to samo. W desperacji wszedłem do najbliższego budynku – padło na KRUS. Pani zapytała czy jaką mam sprawę .Grzecznie zapytałem, czy mogę skorzystać z toalety, a innej sprawy nie mam bo nie jestem rolnikiem. To powiedziała, że nie moge i mam wyjść, bo nie płace to się na to nie składam i to jest TYLKO DLA ROLNIKÓW.Zabawne w tym wszystkim jest to, że dosłownie dwa tygodnie później widziałem na Wykopie wpis Mirka, który chodzi za potrzebą do pobliskiej szkoły. Któraś nauczycielka próbowała go wyprosić, ale nie miała podstaw – to budynek publiczny, a do takich każdy obywatel ma prawo wejść, niezależnie od tego, czy jest uczniem.Wtedy zacząłem się zastanawiać: czy ta pani z KRUS rzeczywiście miała prawo mnie wyrzucić?Po krótkim rozeznaniu dowiedziałem się, że nie. KRUS to instytucja publiczna, w ogromnej mierze utrzymywana z budżetu państwa – a więc z naszych podatków. Składki rolników pokrywają tylko ok. 5–10% jej kosztów. Reszta, czyli 90–95%, to dotacje z budżetu państwa – dokładnie tego, do którego dorzucamy się wszyscy, niezależnie od tego, czy jesteśmy rolnikami, czy nie. Sam budynek powstał z budżetu państwa, a nie rolników.I co byście zrobili w takiej sytuacji? xdd jakby taka anetka wam powiedziała wypad?A daję ręke uciąc, że sama tam nie raz chodziła. Mimo, że zajmuje się rolniczym systemem ubezpieczeń – sama podlega ubezpieczeniu w ZUS, nie w KRUS. #krus #rolnik #rolnicy #zus

