Gdy dziewczyna wprowadziła się do mnie ustaliliśmy, że będziemy mieć partnerski związek, czyli 50/50. Raz ja gotuję obiad, raz ona. Raz ja sprzątam, raz ona. To samo z każdą czynnością w domu, mycie okien, prasowanie itd.Co do pieniędzy to tutaj trochę poszedłem na rękę dziewczynie i ok. 60% wydatków pokrywałem ja, a 40% ona, bo ja zarabiam 2x więcej. Ja ok. 8500zł, a ona 4000zł. Ona uważa, że nadal jest niesprawiedliwie, bo skoro ona mniej zarabia to powinna mniej płacić. Czyli wychodzi na to, że wszystko jest 50/50, ale akurat tam gdzie mnie to 50/50 (a raczej 60/40) odpowiada, bo na tym zyskuję to już tutaj równości nie chce. Czyli równość jest wtedy gdy kobieta ma lepiej albo tak samo jak facet. Co o tym sądzicie? Ja nie miałbym problemu żeby płacić więcej, ale jeśli ona by troszeczkę przejęła obowiązków domowych. #zwiazki

