Dziś, w wieku 34 lat pierwszy raz w moim życiu doznałem tej mitycznej atencji od płci przeciwnej. Wracałem autobusem na chuopską wieś od Pani Anetki - osiedlowej fryzjerki, i w tymże autobusie jakaś Julka (ale taka podstarzała, na oko z 28 lat, ale z 7/10) zerkała na mnie co chwile i jak się na nią patrzyłem to nie odwracała wzroku tylko delikatnie się uśmiechała (i to nie szyderczo czy z politowaniem, przez lata nauczyłem się doskonale rozpoznawać ten typ uśmiechu). Spięcie w mózgu, upewniłem się 5 razy, że nie mam brudnej mordy czy coś, przemogłem się i wykrzywiłem ryj na kształt odwzajemnionego uśmiechu. Jej reakcja mnie utwierdziła w przekonaniu, że jednak się właśnie nie zesrałem we śnie i chyba pierwszy raz poczułem co to są te endorfiny. Jeżeli Oskie mają tak codziennie to ja się nie dziwie skąd u nich tyle dynaminy. To jest dobry dzień.#przegryw

