Hej Mirki, doradźcie coś bo sam nie wiem co robić. Od niecałego roku w końcu zarabiam dobrze (15k - 20k), udało mi się oszczędzić 165k zł, do końca listopada mam nadzieję uda się dobić te 200k zł. No ale jestem w d... bo te pieniądzę tak naprawdę leżą na koncie i tracą wartość - za późno pomyślałem o jakimkolwiek zabezpieczeniu w stylu obligacje itp. Pieniądze zbieram na mieszkanie. Do końca roku już na pewno nie kupię mieszkania - raz, że jeszcze mi trochę brakuje do max wkładu własnego (nie mam możliwości pożyczyć od kogoś), dwa - z rynku wszystko co sensowne zostało wyprzątnięte. Jak będzie w przyszłym roku? Nie mam pojęcia, liczba udzielanych kredytów 2% ma być ograniczona. Stać mnie co prawda, żeby pociągnąć ratę nawet i 5-6k zł ale z drugiej strony głupio byłoby nie skorzystać z takiej możłiwości jeżeli jeszcze by taka była. Naprawdę nie wiem co w tej sytuacji robić. Ładować teraz kasę w obligacje - gdzie BYĆ może w przeciągu roku będę je chciał wybrać na zakup mieszkania? Wtedy przepada mi oprocentowanie indeksowane inflacją. Ale z drugiej strony cholera wie co będzie za rok... Jestem w kropce doradźcie coś proszę.W dodatku mentalnie czuje się słabo bo np. moi równieśnicy, którzy zarabiali w tym czasie mniej, pokupili mieszkania, bo większość z nich mieszka z rodzicami, więc odpadała im kasa za wynajem, i wszelkie opłaty plus temu czy tamtemu rodzice dołożyli itp. Powoli mam wrażenie, że nigdy tego gównianego mieszkania nie kupie. #nieruchomosci #kredyt2procent

