Przypomnę, że leetcode służy jako broń w walce o rynek pracownika. Bronią jest też wyśmiewanie bootcampów, na których spotykasz ciekawych ludzi, trzaskasz zadania praktyczne, czyli to co jest najważniejsze. Początkujący jest naganiany na uczelniane wysrywy typu leetcode, ciężkostrawne książki sprzed lat. Bardzo szybko się wypalasz, bo to ślepa uliczka w prostym labiryncie gdzie wystarczy praktyka, podążanie za roadmapą. Kolejna broń, to bajki o arcytrudnych rozmowach rekrutacyjnych. Uważajcie na manipulacje osób, którym jakimś cudem udało się dostać do it, niewiele robią i mają niewiarygodnie…