Obecnie wynajmuję kawalerkę na Gaju. W zasadzie od 3 lat nie wyściubiłem nosa poza obszar Magnolia-Korona-Grunwald-Gaj-FAT. Szukam sobie jednak powoli mieszkania na bekę 2 % (nie spieszy mi się, nie jestem w 100% pewien czy zapuścić tu korzenie) i pojeździłem trochę w ten weekend po mieście. Oczywiście nie liczę na nic w centrum, bo nie zarabiam tyle co przeciętny wykopowy programista. Moje obserwacje:- na Lipie nic się nie zmieniło od covida, dalej zadupie jakich mało bez jakichkolwiek usług (budowanej tu szkoły nie liczę), jak nie pracujesz gdzieś w okolicach Kwiskiej (143) lub Grundwaldu (111), to RIP. Choć i tak dojeżdżać 50 min na Grunwald to iks De.- na Maślicach przez te kilka lat strasznie zagęściła się zabudowa. Z usługami trochę lepiej, jest kilka marketów, siłka itp., ale dojazd do centrum dalej lipa. Choć podobno ma być tramwaj za parę lat, coś słyszałem w tym tygodniu.- Stabłowice - może warte rozważenia w przypadku pracy 100% remote, bo nie wygląda to tragicznie, ale przez odległość od centrum odpada na moim etapie życia.- na Klecinie wszystko w okolicy tramwaju jest już zabudowane, i budują już całkowicie na polach przed Bielanami. A ceny to jedno wielkie WTF, także na wtórnym.- Partynice - wracając z Kleciny zajrzałem, czy dalej Zwycięska jest tak zawalona jak kilka lat temu. Myliłem się, jest jeszcze gorzej.- Jagodno - byłem tu pierwszy raz w życiu, ale doskonale rozumiem dlaczego to osiedle stało się memem.Wnioski: jak żyć, panie premierze? Może Maślice wyglądają jako tako, ale cała reszta to syf. Trzeba chyba zrewidować plany i kupić coś w komunistycznej płycie w miarę blisko centrum/tramwaju (o ile znajdę na wtórnym cokolwiek wartego uwagi w dzisiejszych porąbanych czasach). Albo zdecydować się na jakąś szeregówkę w takiej Miękini lub innych Siechnicach i pogodzić się z dojazdem pociągiem; przy pracy hybrydowej jest to do przeżycia. O ile w ogóle warto się pakować w nieruchomość w wojewódzkim (pozdro dla @bzyku95 i @Kopyto96)#nieruchomosci #wroclaw

