Jako chłop urodzony na początku lat 90 piekielnie zazdroszczę pokoleniu Z i straszego alfa wchodzącego w wiek dorastania. Dlaczego. Bo mają wszystko na tacy i życie ich rozpieszcza. Przykład.Kiedy skończyłem maturę i poszedłem na lekki kierunek studiów pamietam że miałem dużo czasu. Więc w tygodniu sobie chodziłem sobie do mcdonalds czy galerii. Jak chodziłem do południa zazwyczaj te obiekty były pustawe, wypełnione albo studentami majacymi okienko jak ja lub jakimiś freelancerami z laptopami. Też w bardzo niedużej ilości. Obecnie nieważne o której godzinie by się poszło, wszędzie tłumy nastolatków. Czy oni na serio mają taki luz w szkole, że praktycznie codzienne wychdozenie jest normą? Kiedyś tyle czasu to miały jedynie dresowate sebki co kończyli eudkację po gimnnazjum. Pamiętam jak ja i mój przyjaciel czasami w klasie maturalnej urywaliśmy się do galerii na hamburgera była ona pustawa.Czasami mam wrażenie, że gdyby nie to, że moi rodzice mieli mnie w wieku 36 lat to chciałbym urodzić się na pewno 10 lat później. Tym bardziej, że renesans mojego życia otworzył się dopiero raczkująco po 27 roku życia, a wiadomo, że w tym wieku 18 latkiem się nie jest, a rówieśnicy to stetryczałe grzyby z dziećmi. Wiem, że narzekam, marudzę, jęczę, ale dusiło mnie to parę tygodni. #agepill #timepill

