Poczucie totalnej beznadziejności, pewność że w przyszłości będzie tylko gorzej. Rzadnych rzeczy które sprawiały by mi radość, albo chociaż pozwoliły zapomnieć o otaczającej mnie szarości, no może poza alkoholem. Apatia, bezzsenność, ciągłe przygnębienie, bóle w okolicach splotu słonecznego pojawiajace się w chwilach najgorszego samopoczucia. Do tego ciagłe rozdrażnienie i utrata umiejętności bycia miłym dla innych. Czy to ta sławna #depresja?

