Moje doświadczenie związane z projektem #stopagresjidrogowe i jednoczesna przestroga dla innych. Zgłosiłem #policja kilka rażących wykroczeń za pomocą e-maila. W pierwszym przypadku sprawcę ukarano bez jakiegokolwiek udziału z mojej strony (wyprzedzanie na pasach). Jedyne co zrobiłem to wysłałem materiał wideo. W kolejnych przypadkach byłem zapraszany na komendy w Rembertowie, na Ochocie i Ursynowie (tu mieszkam). Ogólnie podejście bardzo różne i widać niechęć ze strony policji. Poniekąd rozumiem, bo liczba etatów jest mniejsza niż realne zapotrzebowanie. Pani policjantka na Ochocie np. mówiła, że nie ma dostępu do internetu (sic!) chociaż maila bez problemu odczytała i wysłała. Inni policjanci np. podważali zasadność zgłoszenia wykroczenia np. w przypadku blokowania lewego pasa autostrady A2. Spora część "wezwań" odbywała się via e-mail z prośbą potwierdzenia adresu (sic!). Mimo, że w każdej wiadomości podawałem swój adres korespondencyjny. Czytałem w sieci, że taka forma jest w ogóle niezgodna z prawem. Zmęczony i poirytowany zrezygnowałem. Z mojej perspektywy gra jest nie warta świeczki.

