Hej. Zastanawiam się kiedy zacząć budowę domu, żeby nie popłynąć na tym finansowo. Z żoną zarabiamy nieźle, ale trzymając w ryzach inflację poziomu życia udaje nam się sporo odkładać. Obecnie około 200k PLN rocznie, oboje na UoP, więc z pracą stabilnie. Mamy do spłacenia 360k PLN za działkę (default city), około 320k oszczędności które możemy przeznaczyć z dnia na dzień na dom. Projekt domu nie jest prosty, 160m2 + dwustanowiskowy garaż, 4 spadowy dach, duże okna i niemało ich, ogrzewanie gazem (mamy doprowadzony), garaż w bryle domu. Pewnie z milion na to pójdzie. Zastanawiam się czy rozpoczynać budowę już teraz i dorzucać do hajsu oszczędności + dokredytowac się, czy jeszcze pokisic kasę i ruszać np z rok. Ciśnie nas trochę ta budowa, bo mamy małe dziecko i w klitce-kawalerce, w której teraz mieszkamy jest już ciasno. Co myślicie? Yolo i jakoś to będzie? #nieruchomosci

