Mireczki, wpędziłem się w kłopoty. Mam żonę, żyje nam się generalnie git tj. Podobne poglądy, lubimy spędzać czas razem bardzo dużo rozmawiamy na różne tematy - no sztos. Niestety łóżkowi dramat, o ile kiedyś dużo i intensywnie to gdzieś ten ogień zgasł i jest raz na jakiś czas i jakoś bez polotu. No i stało się zmieniłem pracę i… koleżanka z byłej Ukrainka z którą miałem dobry kontakt od kolezanskich telefonów, plotek podczas wyjścia na piwo stała się kochanką. Persspektyw z tą 2 nie ma bo też ma dom rodzinę nawet dziecko i ogólnie życiowo to nie pyknie, a mimo to nieregularnie lecz kilka razy w miesiącu spotykamy się na zegz. Co radzicie? Dupczyc i się nie przejmować, ogarnąć się i skończyć robić boki, zostawić różową bo dla mnie seks jest ważny. #zwiazki

