#psy #psiarze #pogryzienia #spoleczenstwoJa nie wiem co trzeba zrobić, aby zmienić myślenie psiarzy na temat ich i ich pupilków, bo poziom odklejenia tej grupy społecznej to jest jakaś abstrakcja. Wszędzie widzą problem, tylko nie w sobie i w swoich zwierzętach. Pies nie ma prawa naruszać przestrzeni osobistej nikogo, a dobrostan człowieka powinien być zawsze na pierwszym miejscu. Przestrzeń publiczna jest dla ludzi a nie dla latających i srających po trawnikach psów. To nie może być tak, że dziecka nie puścisz na spacer w parku czy nawet na osiedlowym podwórku, bo się boisz tego, że zaraz podleci do niego jakiś kundel. I nie obchodzi mnie to, że ten pies może być akurat jakimś behawioralnym guru dogoterapii, po prostu moja przestrzeń to moja przestrzeń a właściciel ma odpowiadać za psa i go kontrolować. Wyobraźcie sobie sytuację odwrotną:-jeśli bym chodził sobie po parku i pytał się przypadkowych ludzi czy mają do mnie jakiś problem?! to byłbym uważany za patusa i nikt by mnie w tym otoczeniu nie chciał-jeśli bym zaczął wchodzić w przestrzeń osobistą i przytulać randomowych ludzi na spacerze w parku, to bym pewnie budził w nich niepokój i być może bym dostał w mordę od kogoś-jakbym kogoś ciężko pobił w lesie i następnego dnia chodził po tym samym lesie zagubiony i wystraszony, to bym został uznany za wariata itd.W teorii prawo, które reguluje część obecnych problemów z psami jest ale niestety nikt nad tym nie czuwa.

