Mirki, mam do zainwestowania 600-700k na 3-4 lata. Tak, wiem - jestem idiotą, ale naprawdę nie wiem w co mogę je wrzucić. W SPX i Nasdaq co wydaje się najlogiczniejszym rozwiązaniem nie mam psychiki. Przy mniejszych kwotach mnie to dużo stresu kosztowało, a co dopiero z orangutanem w USA, kiedy w tydzień tracę 100k, po to żeby za chwilę odbiło. Już i tak jestem kłębkiem nerwów w pracy i własnymi problemami.Lokaty i obligacje to aż śmieszne. Myślałem o nieruchomosci ale PCC i koszty pośredników, gdybym chciał sprzedać za 3 lata zjadłyby praktycznie cały zysk z najmu.Co robić?Taguję tylko #gielda, bo z doświadczenia wiem że najbardziej kumaci ludzie ;)

