gdybyscie wiedzieli ze zostalo wam np miesiac zycia, bo jestescie chorzy na nieuleczalna chorobe to czy dalej byscie codziennie pracowali po te 8-10 godzin czy raczej rzucili to wszystko i starali sie byc z bliskimi ile sie da, nauczyli swoje dzieci tyle ile mozna, z wlasnego zyciowego doswiadczenia, pojechali na wymarzone wakacje, zrobili cos szalonego o czym zawsze marzyliscie, zagadali do panny ktora od lat sie wam podobala ale cykaliscie sie zagadac? zapewne tak. a gdyby to nie byl miesiac a np pol roku? pewnie tez. a gdyby to byly 2 lata? 3? pytanie gdzie jest ta granica. w ktorym momencie jestesmy w stanie rzucic tym wszystkim co nas codziennie ogranicza i spelniac po prostu marzenia. cale dziecinstwo widzialem moich rodzicow jak pracowali, ba tyrali, w pracy ktorej nienawidzili. ale musieli to robic aby nas nakarmic. #przemyslenia

