Opublikowane

Jak wygląda praca w komisji wyborczej?

#wybory #polityka #pisSiedziałem kilkakrotnie w komisji wyborczej w mieście powiatowym i z mojego punktu widzenia, oczywiście poza rzeczami które już wiemy raczej nie było tutaj jakiś zakulisowych instrukcji, czy odgórnie ustalonych procederów na temat sfałszowania wyborów. Po prostu są ludzie i ich moralność.Bo wiecie jak to jest z ludźmi, jak można powiedzieć, że wyborcy PO nie lubią tych z PiSu, tak z całą pewnością Ci z PiS'u NIENAWIDZĄ PO. A że sposób przeprowadzania wyborów i w ogóle cały system jest taki a nie inny, to z łatwością można dosypać komukolwiek kilkanaście, czy tam kilkadziesiąt głosów. W skali całego kraju wystarczy. Zwłaszcza gdy np. cała komisja jest bardziej w prawo, niż w lewo, i nikt tutaj nie musi nikogo oszukiwać ani się na nic umawiać, wystarczy, że nikt nie patrzy sobie na ręce, więc potem każdy ma spokój.Jeśli ktoś nigdy nie siedział w komisji wyborczej i nie liczył głosów to powiem jak mniej więcej wygląda:-Po pierwsze dzień wyborczy jest dniem długim. Trzeba wstać z samego rana, tak żeby komisja obwodowa była otwarta od 6. Wybory trwają do 21. W między czasie jest możliwość kilkugodzinnej przerwy, żeby skoczyć do domu na obiad, ale właściwie to większość czasu spędza się tam, a więc czynnik zmęczenia jest istotny.-Liczenie głosów to już różnie, zależności od rodzaju wyborów, wielkości komisji no i frekwencji, ale czasem potrafi to trwać do 3 w nocy lub później. W każdym razie trwa to długo i jest to dosyć żmudne. Tak jak wspomniałem ludzie są zmęczeni i chcą iść do domu, więc jeśli wszystko jest policzone, protokół się zgadza to raczej nikt nie przelicza głosów ponownie. Nie ma również odgórnej instrukcji na to, jak komisja liczy głosy (np. czy jeden członek komisji, sprawdza kraty przeliczone przez drugiego), po prostu ludzie ustalają to ze sobą. Pamiętam jak kiedyś liczyłem głosy to byłem lekko obesrany, że się pomylę albo coś i będę mieć problemy w razie takiej pomyłki (w końcu to wybory i każdy głos się liczy), ale nikt tej mojej kupki kartek nigdy nie sprawdził. Ja to teraz wiem, a ludzie którzy siedzą w komisjach od lat i się ze sobą znają? Oczywiście, że to wiedzą, więc dosypanie "przypadkiem" kilku głosów na kandydata A zamiast B? Jak jak najbardziej możliwe.-Wspomniany czynnik ludzki. Ludzie z natury są jacy są, zwłaszcza naród kombinatorów jakimi są Polacy. Naprawdę trzeba sobie uświadomić to, że w kwestii politycznej jedna strona nienawidzi tej drugiej, i na odwrót. W komisjach siedzi wiele osób zaangażowanych mniej lub bardziej w politykę, poza tym są też osoby mniej światłe, bo w końcu przy wyborach ludzie sobie po prostu dorabiają, więc jest masa Grażyn i Januszów, które nierzadko są przewodniczącymi komisji właściwie tylko z racji wieku, a dobrze komputera obsłużyć nie potrafią, nie mówiąc nawet o czytaniu ze zrozumieniem przepisów nt. wyborów. Uwierzcie mi, że moralność u wielu ludzi jest daleka od właściwej, więc ludzie kręcą wały z przeświadczeniem, że nie robią nic złego. Pamiętam jak raz liczyliśmy głosy i przewodniczący (akurat ten był ogarnięty) kazał wszelkie wątpliwe karty do głosowania (tj. np. "ptaszek" zamiast krzyżyka) odkładać na środek stołu, żeby potem wspólnie oceniać czy ten głos jest ważny, czy nie. Szukało się zgodnie z przepisem "dwóch przecinających się kresek". No i była jakaś baba, która nigdy nie widziała przecinających się kresek na kandydacie jednej opcji, ale jakoś zawsze uruchamiała się jak było nabazgrane przy tym drugim (Andrzej miał na imię). Kurwa w 3 osoby trzeba było babie tłumaczyć, że jedna linia nie tworzy przecinających się kresek. Babsztyl do tego był tak ordynarny, że oskarżał przewodniczącego o nieprawidłowości. Co za przypadek, że radna z prawej opcji... Jak widać, w takiej sytuacji, też można trochę dosypać głosów.... albo odsypać, w przypadku innych wyborów zabrakło nam ~50 kart w stosunku do tego co było wydane (dużo jak na realia tej komisji), co się z tym stało nikt nie wie ale uznano, że zostały wyniesione.-Protokół i przekazanie wyników. Nie wiem jak jest teraz ale kiedyś było tak, że liczyło się te karty, zabezpieczało, tworzyło komisyjnie protokół, nagrywało się do na dyskietkę (tak jeszcze ~10 lat temu używani dyskietek XD nie wiem jak teraz), protokół podpisywało się i... jechało do gminy wprowadzić to w system (zazwyczaj już z tym jechały tylko dwie osoby, przewodniczący i zastępca). Tutaj jest moim zdaniem spora luka w systemie, bo ktoś wprowadza to do systemu późno w nocy, ilość osób, które patrzą na ręce jest już ograniczona. Nawet nie chodzi o to, że ktoś musi celowo oszukiwać, ale miejsca na błąd z uwagi nawet na zmęczenie i natłok informacji w jednej chwili jest sporo, bo właśnie można wpisać jednego kandydata zamiast drugiego. Wspomniałem już o tym, że przewodniczące Grażynki i przewodniczący Janusze są średnio w komputer, więc oni nawet za bardzo nie wiedzą, co tam ktoś wpisuje. Podsumowując w skali całego kraju, wyłączenie z samego niechlujstwa, niewiedzy itd. pomyłka może stanowić jakiś ułamek % na wynikach. Teraz sobie pomyślcie, co jeśli x komisji, będzie celowo działać na niekorzyść jednego z kandydatów? Jeśli jest to mały błąd, to jest to niewykrywalne, a przecież wystarczy - w końcu różnica była tak mała. Tak jak wspomniałem, poza urobionym PKW, sędziami, aplikacją Mateckiego itd. nie musiało być jakiegoś większego spisku. Wielu ludzi z natury jest nieuczciwych, a dosypanie kilkudziesięciu głosów jednemu zamiast drugiemu to nie jest duży problem. Tezę udowania fakt, że jakoś w przeliczonych komisjach przypadkiem pomyłka była zawsze w jedną stronę ( ͡° ͜ʖ ͡°)
11

Dyskusja

Nie ma jeszcze anonimowych odpowiedzi.

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

c6490cbukgtijp9jbkqxn7f4

Dodane: 23 czerwca 2025 - 09:31:38
Opublikowane

Autor był widzianyokoło rok temu