Już zaczyna mnie męczyć #napierala swoim ciągłym powtarzaniem, że jest naukowcem. Piszę z perspektywy osoby robiącej doktorat w STEM na Oxbridge, czyli na ukochanym Zachodzie Piotrka, więc nie może powiedzieć, że nie wiem, o czym mówię.1. Wielokrotnie (i dość boleśnie) udowodniono już, że jego dorobek naukowy jest co najwyżej bardzo skromny:a) Wyjątkowo żenująca liczba cytowań. Na 13 cytowań (Google Scholar) tylko 3 pochodzą spoza Polski (i wszystkie trzy od wschodnioeuropejskich badaczy, którymi Piotrek tak gardzi). Ta liczba jest tak niska, że więcej cytowań ma niejeden świeżo upieczony doktorant, a co dopiero ktoś z tyloma książkami i publikacjami. W nauce brak dyskusji na dany temat zazwyczaj oznacza, że nie ma on większego znaczenia dla szerszego dyskursu.b) Cały przewód habilitacyjny. Żeby sprawdzić, czy może to ja jestem ignorantem i nie rozumiem myśli Piotrka, zapytałem kilku znajomych z uczelni (dzięki college'owi znam wielu humanistów), co sądzą o tezie, że Fryderyk Wielki był liberałem. Większość myślała, że żartuję.c) Zajmuje typowo dydaktyczne stanowisko na marnej prywatnej uczelni. Takie pozycje są często zarezerwowane (nawet na dobrych uczelniach) dla osób, od których nie oczekuje się znaczącego dorobku badawczego; ktoś przecież musi uczyć studentów. Sam fakt, na jak mało prestiżowej uczelni pracuje, mówi sporo o tym, że nikt inny nie chciał go zatrudnić.d) Nie dostał żadnego stanowiska na swoim ukochanym Zachodzie. Z tego, co pamiętam, starał się o posadę w Exeter. W Wielkiej Brytanii mało kogo obchodzi habilitacja, ale w świetle punktu 1a trudno się dziwić, że nikt nie był zainteresowany jego kandydaturą. Wspominał też, że po odrzuceniu usłyszał, iż ma „bardzo dobry dorobek, ale...”. To po prostu typowa brytyjska uprzejmość.2. Nie jest żadnym naukowcem, co najwyżej publicystą:a) Jego książki nie są promowane na uczelniach i nie wywołują żadnej akademickiej dyskusji. Krótko mówiąc, nie interesują profesjonalnych historyków.b) O ile jego starsze książki można jeszcze uznać za prace naukowe, o tyle sam tytuł <<Historia bez mitów>> dyskredytuje obecną serię jako przedsięwzięcie naukowe. Już sam pomysł, że jedna osoba może pisać naukowe syntezy dotyczące pięciu różnych krajów, wydaje się dość absurdalny.c) Chyba najbardziej dobitnym przykładem tego, jak niewielka jest jego rozpoznawalność w środowisku historyków, jest fakt, że nawet Dudek, jeden z czołowych polskich historyków, nie ma pojęcia, kim on jest.Całkiem osobnym tematem jest to, że Piotrek kompletnie nie rozumie kultury intelektualnej Wielkiej Brytanii czy Francji — krajów, w których studiowałem już kilka lat i które znam również od strony akademickiej. Słucham jego wywodów od dłuższego czasu (od kiedy #kononowicz przestał dostarczać exposé) i nigdy nie słyszałem, żeby wspomniał choćby o ENS czy l'X (École Polytechnique), czyli instytucjach absolutnie fundamentalnych dla francuskich elit intelektualnych i politycznych. To dość zastanawiające, zwłaszcza jak na kogoś, kto tak chętnie wypowiada się o Francji i Zachodzie.Mam wręcz wrażenie, że jego wiedza o tych krajach pochodzi głównie z wiadomości, Wikipedii i własnych wyobrażeń, a nie z rzeczywistego kontaktu z ich środowiskiem akademickim czy intelektualnym, które powinny być pierwszym punktem kontaktu dla naukowca.Oczywiście, zawsze można twierdzić, że w pojedynczym przypadku został źle potraktowany albo oszukany, takie rzeczy się zdarzają. Problem polega na tym, że jeżeli istnieje tak duża liczba niezależnych negatywnych sygnałów, to trudno uwierzyć, że wszystkie są wyłącznie dziełem przypadku.P.S. Nie używam tytułu <<dr>> ani nazwiska, kiedy mówię o Piotrku, ponieważ na Zachodzie (który, jak wiadomo, jest dla niego wzorem) nikt nie zwraca się w prywatnych rozmowach do innych naukowców w ten sposób — nawet jeśli rozmawia z kimś znacznie starszym lub bardziej utytułowanym.#bestiazewschodu #liberalizm #polityka

