Mirunki, robię kuchnie w pierwszym własnościowym (tj. bankowym xD) mieszkaniu.Niby się naczytałem, że nie warto na wymiar, tylko brać jakąś marketową, ale w Ikea krzyknęli ok. 22k z motnażem (bez agd, armatury) i blendy po mojej stronie, wybór frontów to kilka na krzyż, jak chciałem dwa różne kolory to się okazało, że mają inną grubość, w wyspie się nie da zrobić przesuwnych drzwi ani szuflad i ogólnie same problemy, wygląd tego co Pani w Ikea przygotowała w programie to takie 3/10, a na flipa ani na wynajem nie robię.Najtańsi stolarze liczą ok. 28k na frontach jakie chcę, do samego sufitu, wyspa z szufladami - to te kilka koła różnicy wielkiej mi nie robi.Wydaje mi się, że ta robota nie jest jakaś super trudna - skręcić szafki, złapać dobrze poziomy przy wieszaniu, wyciąć prawidłowo otwory, nie zniszczyć niczego po drodze, więc jak ktoś robi dziesiątą kuchnię i nie ma dwóch lewych rąk, to ryzyko spierdolenia czegoś jest minimalne. Czy wzięcie takiego stolarza/skręcacza gotowych formatek co jest anonimem w sieci typu 5 opinii na googlach i pejsbuku to rozsądny pomysł xD? #nieruchomosci #remontujzwykopem #remontujzwykopem #meble #kuchnia #stolarz #stolarka

