Zazdroszczę czasami osobom którzy mają jakiekolwiek powodzenie u kobiet, związki, porządna gadka między kobietą.Problem we mnie jest taki, że w wieku 35 lat nic mi u kobiet nie wychodzi. Dosłownie nic. Praca? W pracy mimo pozytywnego nastawienia - nic. Ale nic dziwnego. Po studiach w biurze każda dziewczyna jest już żonata. Wolna dziewczyna to może jeden na sto? Próba wzięcia numeru do wolnej dziewczyny? Niestety kończyła się negatywnie.Sklep? Podobnie. Co prawda dopiero zaczynam, ale zanim się zapoznam na tyle, że do tego przejdę to... pewnie zmieni pracę, rotacja jest częsta.Internet? Hohoho. Tutaj to zazwyczaj dziewczyny się potrafią nie odzywać. Randka? Jedynie raz. Ale... co to za randka jak dziewczyna była w związku? Prawie tyle co żadna.I tak oto byłem i jestem samotny. Dlaczego? Według znajomych którzy są w związku - samotny z wyboru. Według rodziny - "bo nie szukam". A chcę zmienić ten stan rzeczy mimo bardzo dużej śmiałości oraz pewności siebie. Niestety nie wiem co takiego robię, że odstraszam. Nie przeklinam podczas rozmowy. Więc nie wiem o co chodzi. Wydaje mi się, że jestem z innego świata. Że ludzie którzy mnie otaczają - nie pasują do mnie ani ja do nich. Czy ktoś sobie coś takiego uświadomił i pomimo tego - funkcjonuje oraz wie jak funkcjonować na tyle aby być szczęśliwy bez związku albo z odrobiną szczęścia - ze związkiem? Jeśli tak, to jak się stało w Waszym życiu?#zwiazki

