Change my mind. Jestem prawnikiem z tytułem zawodowym pracującym jako in-house. Przychodziłem do firmy z ogromnym zapałem. Zajmuje się określoną specjalizacja, która pokrywa się z działalnością firmy. Wszystko było pięknie i super do czasu gdy dostałem do obsługi wewnętrzny dział (nie będę wskazywał jaki ale pewnie każdy kto liznął choć trochę życia korporacyjnego będzie wiedział o jaki dział chodzi - pracują w nim tylko specyficzni ludzie). I współpraca z tymi osobami odbiera mi chęć życia jak widzę ich niekompetencję i ogólnie wypierdolone na wszystko. Umowa się skończyła pół roku temu, my zapomnieliśmy, kontrahent wystawiał cały czas faktury które były płacone? Wyjebane w to. Skrobnę aneksik z datą wsteczną. Kwota w umowie przeze mnie przygotowanej jest inna niż w załączniku do umowy który zawiera cennik? Wyjebane. Nie moja sprawa. Serio, nie wiem kto tych ludzi zatrudnia. A mi się odechciewa żyć przez codzienną gimnastykę żeby ich prostować … #prawo #korpoświat

