Moja dziewczyna regularnie wraca z pracy z dużymi emocjami, które wylewa na mnie. Przykład z dzisiaj: od otworzenia drzwi zaczyna podniesionym głosem, właściwie krzykiem opowiadać o jakiejś sytuacji z pracy. Strasznie męczą mnie te wybuchy bo po skończonej pracy chce odpocząć i spędzić czas spokojnie bez nadmiernych emocji i krzyku. Jednocześnie wiem że ona potrzebuje tego “wylania się”. Jak to pogodzić? Totalnie nie radzę sobie z tymi momentami bo krzyk i podniesiony głos włącza we mnie mechanizm obronny w którym się izoluje z tej rozmowy i nie chce jej kontynuować co z kolei ją doprowadza do płaczu bo znowu mam wyjebane i jej nie słucham. #zwiazki

