Jestem długotrwale bezrobotna. Mam momenty totalnego załamania i okresy nadziei. Napiszcie proszę, czy ktoś z Was był długo bez pracy i jak sobie wtedy radziliście?Tak samo mój mąż, był na bezrobociu grubo ponad 2 lata. Musiał zmienić zawód. Pracował dorywczo, także w innych miastach, dojeżdżał pociągiem nawet po 5 godzin w jedną stronę, oczywiście nie codziennie. Zarabiał chwilami całkiem nieźle ale nie było wiadomo na ile te zarobione pieniądze mają wystarczyć, kiedy zarobi następne. Najgorsza na bezrobociu jest próżnia towarzyska, jaka się robi wokółczłowieka. Znajomi, nie dosyć, że nie starają się pomóc - guzik ich to obchodzi, to jeszcze czasem powiedzą coś złośliwego. Pracodawcy to często oszuści. Mieliśmy momenty kompletnego załamania. W końcu mąż załapał się w firmie jako wolny strzelec, po roku przyjęli go na stałe. Z doświadczenia wiem, że nigdy nie jest tak, żeby do pracy nie można było wrócić. Czasem wystarczy, że pomoże ktoś, kto wie o jakiejś pracy. To jest kwestia dobrej woli, ale i szczęśliwego przypadku. Dlaczego tak jest? Uważam, że lepiej pracują ludzie starsi, a wśród nich kobiety, bo boją się o pracę i bardziej się starają, są wydajni i twórczy, ludzie młodzi są często aroganccy i leniwi, mają przesadne wyobrażenia o swoich "wysokich" kwalifikacjach.#bezrobocie

