Ja już trochę się gubię w tym wszystkim. W tamtym roku miałam bardzo słaby czas. Spadły mi zarobki, czułam się taka zaniedbana, było mi źle psychicznie. Zebrałam się w sobie, dużo zmieniłam, posłuchałam niektórych rad faceta. Zawodowo odżyłam. Zarobki poprawiłam o 40% a niekiedy i jest więcej. Niestety w związku z tym mam mniej czasu, bywam zabiegana i zmęczona. Takie typowe życie osoby pracującej na swoim z dużą ilością obowiązków też i po pracy. I wiecie co? Mi jest lepiej ale mojemu facetowi nie. Narzeka, że nie mam czasu albo mam go za mało. Wracam do domu a tam nic nie jest zrobione tzn porządki nie ruszone, obiad zrobi może raz na miesiąc ale to góra. Czasami coś zamówi… a co ciekawe on sam stawia pracę bardzo wysoko. Nie mówi tego wprost ale ja wyciągnęłam wniosek, że on by chciał żeby było tak jak kiedyś tzn ją dostosowana pod niego. Z tym, że to działa potwornie na moją niekorzyść. Mam zapracowany czas a nie mogę liczyć na wsparcie czy nawet sprawiedliwy podział obowiązków… trochę jestem przybita tym wszystkim. Macie rady? #zwiazki

