#przegryw ostatnio zdałem sobie sprawę jak przegrałem życie. Mam 28 lat. Od kilku lat nie zrobiłem postępu. Stałem się zwykłym robolem bez perspektyw, jedyne co mnie różni od reszty to że mnie nie stać na nałogi. Pracuje fizycznie za psie pieniądze (najniższa) i nie mam perspektyw na rozwój. Nie jestem w stanie znaleźć lepszej pracy w mieście. Rodziny nie mam bo jest rozbita odkąd pamiętam. Podziały wewnątrz niej i wieczne układy i intrygi. Brak ojca i toksyczna matka to w rezultacie brak wzorców. Nigdy nie miałem do kogo otworzyć mordy i powiedzieć że czegoś nie rozumiem albo coś mnie boli, bo zawsze słyszałem że udaje i kolegi z klasy x nie boli i uczy się lepiej (kolega z dobrego domu). Znajomych została mi garstka ale też nie potrafię z nimi spędzać czasu bo nie jestem nauczony rozmawiania i życia w grupie. Mieszkanie wynajmuje po znajomości bo za moje wynagrodzenie to nie jest możliwe żeby coś znaleźć. Samochód mam żeby dojeżdżać do pracy i tylko do tego go używam. Nie stać mnie na przejażdżki nim. Na lekarzy, dentystów czy inne badania albo terapie również mnie nie stać. Zakładanie własnej rodziny nie wchodzi nawet w gre bo nie nikt nie spojrzy na mnie przychylnie. Nie ma co ukrywać że nie mam nic do zaoferowania. Zdarza mi się czytać ten tego no i się zastanawiam czy da się przebrać bardziej. W moim przypadku wydarzy sie choroba albo większy wydatek i ląduje na bruku. Nie dostane wtedy żadnej pomocy, bo nie mam nikogo....

