#leki #psychika #uspokojenie Mirki 25 lat temu zaleczyłem się od heroiny, brałem to gówno przez okres 3 lat. Wiadomo do Herska dochodziły wszelakie benzo od relanium po klony. Ogólnie wszystko co wpadało w ręce, całość to długa historia ale od 25 lat jestem czysty. Wiele w życiu było okresów gdzie było ciężko, śmierć bliskich, praca, dzieci no ogólnie życie. Lecz od kiedy bardzo poważnie bardzo zachorowała moja zona, potrzebowałem czegoś na już. Bo trzeba jakoś żyć i dziecko nie może widzieć że ojciec się załamał że opadła jemu garda, wiadomo łzy nikomu nie szkodzą i nie ujmują męskości ale rozwaliłem się na drobne. Już żona lepiej trzyma się niż ja, no cóż mówię trudno idę po relanium chociaż pozwoli jakoś pracować i funkcjonować w miarę. Lecz niestety relanium prosto mówiąc gówno mi dało, po prostu jak bym jadł tik taki, dawka od 5-15mg. Natomiast lek który można powiedzieć jest jak witamina c przy tym co brałem czyli hydfroxyzyna 25mg-50mg trafił tam gdzie powinien, zadziała tak że mogę funkcjonować zdjął sporo napięcia. Czy to możliwe że przez wcześniejsze moje życiowe uzależnienia układ jakoś uodpornił się na relanium?

