Opublikowane

Jak poradzić sobie z długotrwałą samotnością?

Ja już nie wierzę w wyjście z samotności. Chodźbym na głowie stanął to nic się nie zmieni. Od ponad 5 lat chodzę od jednego terapeuty do drugiego i nic. Problemy z relacjami? Jakie problemy z relacjami, jeśli na messengerze pusto, wyrzucają mnie z każdej pracy mimo wykonywania obowiązków poprawnie, a w innych miejscach mobbing. A co dopiero mówić o miłości.Ja już sobie checklisty robię co zrobiłem źle i nic. Miałem pasażera to mówił że ludzie sami inicjują z nim kontakt. Nie chce mi się już tego rozwijać.#samotnosc
16

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (1)
mirko_anonim
Opublikowane
wymagający-wędrowiec-59 pisze:
@mirko_anonim: za bardzo zwieracze spinasz. Luźniutko dolna część pleców i będzie dobrze. Tak serio to chodzi o miłość, czy po prostu totalna samotność i ci odjaniepawla, bo twarzy nie masz do kogo odezwać? Tak, czy owak, ludzie tacy jak Ty, są dla innych odpychający. Ze swoimi rozterkami i ciężarem jaki w sobie nosisz, zrażasz praktycznie każdego z kim wiążesz jakiekolwiek nadzieję na relacje i jesteś dla nich typem człowieka chorego na trąd. Jeśli myślisz, że inni tego nie zauważają, to się mylisz. Widać Twoje „problemy”z kilometra i wielu w myślach prosi, abyś czasem nie otwierał do nich otworu gębowego, bo niepotrzebny im jest w życiu ktoś, kto ma w głowie dramat. Tak już jest i uj . Piszesz o tym tutaj z anonima, siedzi to w Tobie każdej sekundy, żyjesz nadzieją, że jednak nie jesteś skończonym romanem i możesz wyjść z przegrywu, a prawda jest taka, że chociażby tym wpisem sam siebie pogrążasz w nic pozytywnego nie wnoszącej analizie, co tylko nakręca spirale spie…..lenia i izolację.Moment w którym nauczysz się żyć sam ze sobą, będzie ostatnim dniem samotności i niejedna osoba będzie dążyła do tego, aby poznać gościa, bo choć dziwak, to jednak interesujący i nie gaworzy o nowym lusterku do motocykla na którym wyswietla sie czwarta gęstość trzeciego wymiaru i geniusz sam nie wie po co to mówi. Wiem, że to rozprawa podpitego wuja na weselu kuzynki i prawdopodobnie daje ci tylko i wyłącznie fatalne rady, ale przechodziłem to samo lata temu i może nawet pisałem podobny post właśnie tutaj. Żadni lekarze, terapię, medykamenty ci nie pomogą, a nawet jeśli po latach bawienia się z szamanami coś ci kliknie, to wyłożenie lachy na to jest dużo szybszą i mniej inwazyjną metodąjeśli nie masz schizofrenii. Nie możesz utrzymać roboty, żadna grupa Cie nie akceptuje, w ogóle lipa, upa i kamieni kupa, to może nie zostało ci nic innego jak nacisnąć w głowie przycisk z napisem: „wyjebongo”? Ciśnienie zejdzie i ruszy jak jelita po zjedzeniu starego rosołu. trzymaj pion i polub gościa którego widzisz w lustrze, bo może i jest przychlastem, ale na bank ma też wiele zalet, które może w jakiś sposób wyeksponować i przychlast zmieni się w interesującą innych ekscentryczność jeśli nabierzesz dystansu i pewności co do kolegi siedzącego głęboko w Tobie, a którym nie umiesz póki co byc. Chociażby tak możesz postąpić, a postąpisz jak sam uważasz. Masz nieskończoną ilość możliwych wyjść z przegrywu towarzyskiego. Nikt ci nie da gotowego rozwiązania, większość ludzi nawet z najbliższego otoczenia(włączając w to terapeutów)ma kompletnie w pompie, czy pójdziesz do parku i się powiesisz na drzewie, czy też zaczniesz razem z gościem w lustrze zmieniać to na co masz wpływ i możliwości, aby zmienić na lepsze. A i jeszcze jedno: przeżywasz samotność, która cie zabija od środka. To znamię, które będziesz w sobie nosił i nie pozwól, aby Cie to zrobiło gorzkim, zepsutym. nie jesteś z jakiegoś powodu taki jak większość ludzi, nie pasujesz i ciężko ci się dostosować. zawsze są jakieś przyczyny i one stworzyły Ciebie właśnie takim, nie cofniesz tego cokolwiek się stało, a jestem pewien, że coś się odjpierdalało w twoim życiu bardzo niefajnego. nawet jeśli sam siebie teraz psujesz, bo spirala spierdolenia wjechała za mocno, to cóż - stało się i chuj. Tyle. Staraj się każdą taką rzecz odwrócić Ina swój plus. Masz prawdopodobnie jakieś nieprzepracowane traumy i z sercem na dłoni prosisz, aby cie pokochano/polubiono/akceptowano i z dużą dozą pewności mogę powiedzieć, że nie musisz żałować znajomości, których nie doświadczyłeś, bo i tak byłbyś dla nich tym dziwakiem/kretynem/błaznem etc. i próbował dopasowywać się do otoczenia, popadając w jeszcze większe spierdolenie. Tyle lat samotności potrafi zmienić diametralnie spostrzeganie otoczenia, wiem to. Traktuj przeżyty dramat jako szlachetną lekcję, która pozwala ci na przyszłość zrozumieć co przeżywa osoba w takim położeniu, lub jak czuje się przykładowo starszy, samotny, oszczany i bezdomny żul, którym wszyscy gardzą, a Ty powiedzmy dostrzegasz w nim, dzięki temu co sam przeżywasz - złamanego wrażliwca, który nie udźwignął normickiego spierdolenia. (Czasem fajnie z takimi pogadać przy piwku i kanapce, polecam. Kilkadziesiąt złotych i poznajesz niekiedy perspektywę człowieka z innego wymiaru, choć żyjącego całkiem obok). Chuj jeden wie jaki i kim jesteś, ale staraj się wyciągać z tego wszystkiego jakieś małe, pozytywne lekcje, bądź w życiu dobry i choćbyś miał czekać następne 5 lat, to powoli zmieniając swoje nastawienie do samego siebie, w końcu poznasz jakąś loszke, której wcale nie imponuje normik w nowym Audi i zajebistymi felgami, co potrafi walczyć o swoje i jest zaradny, a wczoraj był na koncercie z resztą ekipy o dobrym guście, lecz człowiek, który ma w sobie to coś, z czym chce spędzać czas, choćby miał to być „tylko” codzienny spacer po parku, bądź altruizm jakim się kierujesz w życiu. Cokolwiek jego mać co Cie wyróżnia od normictwa do którego się nie nadajesz, bo zapewne jesteś kosmicznie inny. wszystko można sobie wytłumaczyć w jakiś fajny, pozytywny sposób. Bądź sobą, bo kimkolwiek nie jesteś, będąc sobą, będziesz zajebiście oryginalnym i interesującym człowiekiem, choćbyś zalatywał błazenadą, to szczery charakter jest niczym kwitnący kwiat ye ….anego lotosu. A jeśli celujesz w bycie normikiem, to nic powiedzieć nie potrafię, bo w nienawiści do normictwa zostałem wychowany i wśród osób nie posiadających uszkodzonej mózgownicy lub charakteru na poziomie kosmicznego błaźni-ćwierć inteligenta, balansujących na granicy Choroszczy lub długiej odsiadki we Wronkach się nie odnajdę, bo bym w owej Choroszczy wylądował po jednym wieczorze spędzonym wśród takowych, co czyni mnie człowiekiem, który raz na jakiś czas musi wyrzucić sobie do randoma z porażeniem na wykopie i wyłożyć głównie samemu sobie, o co mi w ogóle chodzi, bo ludzi, ktorzy wzbudzają we mnie zainteresowanie w zasadzie wokół siebie nie mam, poza jednym osobnikiem, a na następnych nie miałbym czasu, aby dbać o relacje na należytym poziomie i utrzymać nić porozumienia. więc wywalone jajca , nawet jak poznaje raz na kwartał kogoś z kim się rozumiem i komu nie przeszkadza sufit, który spadł mi na łeb lata temu.A tak bardziej filozoficznie, to wszyscy żyjemy samotnie i umieramy samotnie. Dlatego tak ważnym jest, abyś czuł się dobrze w towarzystwie tego kogoś, wewnątrz samego siebie, bo to z nim spędzisz zdecydowanie najwięcej życia. Ja np. mam specyficzne poczucie humoru, które poprawia mi nastrój, bo jest właśnie takiego stylu jaki lubię. Uciekam. Miło się gawędziło, ale na mnie już czas. Dej sobie czas i pomalutku luzuj, a będąc w porządku do otoczenia, sam zobaczysz jak zyciecpotrafi być przewrotne.
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

majlzilw63wevzzcbabjkhec

Dodane: 28 lipca 2025 - 01:28:19
Opublikowane

Autor był widzianyokoło rok temu
Zobacz wszystkie wpisy