Czy może ktoś doradzić? Jestem po rozstaniu, a do tego aktualnie nie mam nawet się do kogo odezwać. Na dodatek pracę mam taką, że pracuję sam, ale plus jest taki że zarabiam dosyć sporo, i dlatego tam jeszcze jestem. Udało mi się w parę lat odłożyć prawie pół miliona, pracując jedynie 8 godzin, 5 dni w tygodniu. Oczywiście praca za granicą. Jednak mam ostatnio takie myśli, by rzucić to na spokojnie i zacząć szukać jakiejś pracy ze zwykłymi ludźmi, bo trochę tęsknię za takimi klimatami. Na zajęcia tańca mi się nie chce chodzić, jedynie chyba rozpatrzę sztuki walki. Ostatnio odezwał się do mnie znajomy i powiedział, że pracuje gdzieś w kolchozie, i co tydzień robi sobie imprezy ze współpracownikami, gdzie bawi się świetnie, bo są to zazwyczaj ludzie 20-25 lat, którzy jeszcze nie zjanuszeli, i nie zgrażynieli. Osobiście najleosze wspomnienia mam kiedy to miałem gownorobote słabo płatną, ale był tam ten aspekt socjalny. Jakie macie doświadczenia w takich pracach i co polecacie? Po prostu nic mi z płakania w mercedesie w samotności#zwiazki

