Też tak macie, że jak chcecie pokazać odrobinę pewności siebie, to sprawy układają się tak, żeby finalnie was ośmieszyć? XDCzuję się jakby życie dawało mi lekcje pokory, wtedy kiedy nadal będąc człowiekiem pokornym, mam moment wiary w siebie xDJa to już w życiu pełzam jak robak xD Strach się komuś czymś pochwalić, strach być czegoś pewnym, bo finalnie się tak sprawy obrócą, że się ośmieszę.Powiem, że już czasem nawet strach swoją uprzywilejowaną pozycję zauważyć. Jak w robocie mam coś lżej, i se pomyślę "ooo ale fajnie", to zaraz coś się zdupcy.Jak pomyślę, że mam fajny budżet - dup, flagi egipskie.Ja to tak muszę dosłownie jak robak w strachu żyć i spodziewać się najgorszego, to mnie życie oszczędza.Ale taki moment optymizmu, pewności siebie czy czegokolwiek pozytywnego, to jakbym sam na siebie nieszczęście sprowadzał.Jakaś klątwa czcy inne gunwo.Teraz zmieniam robotę, to pójdę i będę z siebie robił tłumoka, który robi notatki jak mu ktoś tłumaczy kolejność wciskania dwóch guzików.Bo wiem, że jak pojdę i powiem "spoko, spoko, ogarniam wszystko", to nawet jak będę ogarniał, to przywale jakiegoś głupiego faila bardzo szybko.#przegryw

