Jak miałem 12-13 lat to zacząłem oszczędzać, zawsze jak się pytali o prezent na jakieś urodziny czy coś to prosiłem o kasiorę, nie wydawałem żadnego banknotu od chrzestnej czy babci, w wakacje jeździłem na pole zbierać kapustę, w trakcie roku szkolnego roznosiłem ulotki po lekcjach. Udało mi się odłożyć 4700 PLN, co było naprawdę sporą sumką w tamtym czasie. Starzy regularnie ode mnie pożyczali a to dwie stówki stary wziął bo szedł obstawić mecze, a to matka nie chciała wypłacać z bankomatu to brała na zakupy i ostatecznie w skarpecie nic nie było. Jak zacząłem się upominać o zwrot to „a potrzebujesz teraz pieniędzy?” itp., aż w końcu chciałem kupić sobie laptopa to usłyszałem, że mi nie oddadzą, bo już dużo więcej wydali na moje wychowanie. xD #przegryw

