Gdybym dzisiejszy ja przeniósł się zaledwie kilka lat w czasie i spotkał się z sobą z przeszłości, w oczach tego młodszego przypominał bym kogoś, kim nigdy nie chciałem się stać, zgniłym moralnym zerem. Ale mniejsza o mnie.niedawno przypadkiem akurat szukając ludzi do gry popisałem z jednym chłopakiem myślę że mogę go nazwać już moim koleżką, on w podobnym wieku do mnie , tam 2 lata w tył jest, wiecie, u mnie dorosłość weszła niedawno, u niego za chwilę wejdzie, wiec ostatni gwizdek, to taki wiek że jeszcze nie zepsuty do szpiku kości no ale też już ma rozum na tyle by trochę znać życia, i widzę w nim bardzo duże podobieństwo do mnie z przeszłości, i tak jak ja nigdy nie miałem osoby która mogła by mi pomóc poprostu okazując mi trochę empatii i parę ciepłych słów, będąc moim po prostu przyjacielem, tylko tyle i aż tyle, co uchroniło by mnie wtedy przed wieloma przykrościami, spróbuję zostać jego przyjacielem, dam mu uwagę i poprostu pogram z nim w gry, będę dawał mu atencji i postaram się budować jego ego, tak sobie myślę że będzie to ogromny sukces jeśli typ zachowa swoją wyjątkowość, wyjątkowość w sensie takim że nie jest idealny, ani trochę, wyjątkowość polegająca na tym że ma kilka swoich indywidualnych zasad których NIGDY nie łamie, niby nie dużo a wiele, co? Niech nie stanie się jednym z wielu moralnych zer których jest pełno i każdy praktycznie z nich jest taki sam, i którym ja niestety też się stałem, jednak pamiętając dawnego siebie, wiem jakie zasady i dobre rady powinienem mu dawać, gdybym tylko się nie złamał z ich przestrzeganiem. Ale naprawdę ciężko jest żyć będąc nie idealnym, lecz uczciwym, bo wtedy uchodzisz za frajera, a jak nie masz żadnej dobrej osoby wokół lub zmanipulują cię ci źli to to zaczynasz robić to samo ci źli i być jednym z nich. #przegryw #depresja #chrzescijanstwo #katolicyzm

