#alkoholizm to jest straszna choroba.Wrocilem wczoraj z weekendoiwego wypadu z tesciem i wujkiem mojej zony i tak naprawde mialem pierwszy raz blisko do czynienia z kims gleboko w chorobie alkoholowej. Wujowi zony zmarla niedawno matka i czlowiek sie mega rozpil. Do tego stopnia ze start dnia (oczywiscie na kacu) to browarek, nastepny w drodze samochodem (byl pasazerem), wieczorem sam zrobil pol litra, a nastepnego dnia wracajac z wypadu musielismy sie zatrzymywac na jakiejs stacji benzynowej zeby kupil browara bo tak mu sie rece trzesly ze nie byl w stanie nad soba zapanowac.Rozmowy nie pomagaja. Tesc mu mowi ze sie musi ogarnac ale nic nie dociera. Dorosly facet wiec nie bedziemy mu sila zabierac flaszki jak pije, tym bardziej ze ja go prawie nie znam. Ogolnie bardzo przykry widok. Nie chce slyszec ze ma problem wiec nawet nie ma co zaczynac rozmowy o jakims odwyku. Ja sam za kolnierz nie wylewam ale duzo mi dal do myslenia ten weekend, Tak wiec mirki pilnujcie sie bo jak kiedys wejdziecie w cug to juz mozecie z niego nie wrocic.

