#zwiazki Od roku jestem singlem.I czuję się super, w końcu mam czas na wiele zajawek. Większość życia byłem singlem i jestem przyzwyczajony do aktywności solo oraz typowo męskich hobby.Jak miałem kobietę przez 4 lata, która generalnie była świetna, ale, trudno nam było czasem wspólnie spędzać czas. Ja potrzebowałem sporo czasu na swoje hobby, przez co zaniedbywałem spędzanie czasu razem. Mam 30 lat i czuję że powinienem sobie szukać nowej kobiety. Że jak w ciągu kilku lat nie znajdę tej finalnej, to na rynku zostaną już same najgorsze. Ale naprawdę mnie przeraża powrót do wycieczek do Włoch, chodzenia do zoo i innych aktywności które zdecydowanie nie są czymś co bym robił sam, a raczej kompromisem. Będąc w związku widziałem jak bardzo jestem przyzwyczajony do bycia samotnikiem, jak trudno mi było się niektórymi rzeczami dzielić, iść na kompromisy, zmieniać sposoby jak na przykład się robi pranie. Z drugiej strony ona była bardzo elastyczna i w dużej mierze dostosowywała się do moich nawyków, i w większosci przypadków jej to nie przeszkadzało. Ostatnio usłyszałem taką opinię, że im dłużej jest się singlem, tym bardziej człowiek staje się nieelastyczny, ugruntowany w swoich nawykach, sposobach spędzania czasu i mniej nadający się do związku. Moja była właśnie byłą moją odwrotnością, i patrząc na jej historię, bardzo krótko bywała singlem.Co o tym sądzicie? Czy powinienem szukać związku żeby nie stać się starym dziadem który nie potrafi się dostosować do innych?

