mirasy pomocy, wplątałem się w sytuację taką że trema mnie zjada i staję się twarzą rzeczy którą popieram ale nie powinienem nią być. Otóż niedawno obok naszego bloku zostały wystawione na sprzedaż 2 działki przez różnych właścicieli i gdyby je połączyć to powstanie kolejny blok mimo że nie ma tu już gdzie parkować a droga miejscami jest zupełnie nieprzejezdna. Sąsiedzi zrobili słuszną wrzawę że potencjalna gęstość zabudowy kompletnie zakorkuje osiedle przy braku poszerzenia drogi itd. No i ogólnie słaliśmy jakieśtam pisma oczywiście podpisywałem. Ale od słowa do słowa zjawił się nawet jakiś radny i zasugerował żeby ktoś poszedł do powiatu pogadać i z jakiegoś powodu sąsiedzi zgodnie wyznaczyli mnie... a że mam zero asertywności to przekonali mnie... no i poszedłem i jakośtam tą sprawę omówiłem ale póki nie jesteśmy stroną to nie do końca na coś mogłem wpłynąć w każdym razie stres mega no i potem sąsiedzi stwierdzili że skoro tak dobrze mi poszło to mam pójść na sesję rady miasta no to poszedłem nawet sam przygotowałem pismo odczytałem je zadali parę pytań i teraz chcą obniżyć wskaźnik intensywności zabudowy z 0.75 do 0.65 jak oni mi to tłumaczyli to myślałem że chodzi o to że jak jest działka to dodajemy wszystkie ściany i porównujemy je z powierzchnią działki ale chodzi jednak o to że wszystkie podłogi i jak to policzyliśmy to może to nam daje tylko troszeczkę bo działka jest dość duża tak czy inaczej chodzi o to że chcę jakoś z tego wybrnąć bo teraz chcą żebym szedł do właścicieli działek negocjować ich rozparcelowanie tak żeby sąsiedzi mogli kupić część tego jako wspólnotową przyległą część wspólną przypisaną do lokalu - dla mnie to spoko ale ja się naprawdę do tego nie nadaję, oni nie powinni mnie tam wysyłać #nieruchomosci #prawo

