Napisałbym wręcz taką historię... od serca.Otóż był sobie taki facet jak ja. Jak moje podejście do miłości i uczuć wyglądało w ciągu życia? Zapraszam do przeczytania mojej historii.Podstawówka i gimnazjum: nic takiego. Jak to miało miejsce - w związku była osoba 1/100. Także to był taki szczęśliwy okres bezzwiązkowy.Liceum? Coś się działo. O tyle miałem fajnie, że w liceum dziewczyny wykazywały zainteresowanie moją osobą. Ja wręcz odwrotnie - co powodowało u tych dziewczyn jeszcze większe zainteresowanie. Ogólnie nie podobały się mi i nie były w moim typie. Z takim powodzeniem myślałem, że coś się spokojnie znajdzie na studiach.Studia? A skąd! Dziewczyny jakby zupełnie wcale niezainteresowane. Ale to bardziej wynikało z tego względu, że jakby nie miały takiego celu aby poszukać sobie faceta na studiach. Dlatego potrafiłem to jak najbardziej zrozumieć. Zresztą - studiowałem IT. Dziewczyna to relikt wręcz na wydziale - ale zdarzały się o dziwo imprezy na które byłem zapraszany w przeciwieństwie do poprzednich etapów szkolnych ;)No dobrze, to co po studiach? Internet? Dokładnie tak. Pobyłem w internecie... ugh, ale to był beznadziejny okres. Studiujesz tylko? Tak. Blokada. Dlaczego? "Bo powinieneś mieć też pracę?" hiehie, wniosek jest prosty. Owszem - nie wszystkie takie były. Niektóre nawet były i dojrzalsze ode mnie jak patrzę na rozmowy z poziomu 5 lat starszego faceta. I z taką dziewczyną rozmawiałem nawet 8h dziennie. Ciekawe doświadczenie - szkoda, że się skończyło. Pomijam też fakt, że internautki poszukujące miłości to były zazwyczaj z wykształceniem średnim. A z wyższym wykształceniem po egzotycznym kierunku to miały ego wyższe od Kim Dzong Una.No ale jednak tak mijał czas i mijał - aż w końcu zdarzyło mi się poznać ciekawą dziewczynę przez internet. Mimo, iż nie podobała mi się - zakochałem się w niej. O tyle ciekawe, że głos wewnętrzny dał mi taką podpowiedź, że jak z tą dziewczyną mi nie wyjdzie - tak już w żadnej się nie zakocham. Owszem - wcześniej zdarzały się miłostki z których niestety nic nie wychodziło.W tym wypadku postanowiłem, że dam z siebie wszystko. Wyszło coś? Niestety absolutnie nic. Ba, nawet jak my zakończyliśmy znajomość - tak już ona poznała swoją miłość życia z którą wzięła ślub.Praca? Nic a nic. Zresztą jest takie fajne przysłowie "tam gdzie się mieszka i pracuje". Ale w moim wypadku byłem traktowany jak powietrze. Raz u jednej dziewczyny widziałem SMSa o treści "Kochanie...". Fajnie byłoby dostać kiedyś w życiu taką wiadomość od dziewczyny. Niestety więcej razy usłyszałem od dziewczyn brzydszych słów niż lepszych. Tak bez powodu. Nigdy nie obraziłem dziewczyny.Znajomi? Nie, nie miałem ich. Nie piłem alkoholu, nie paliłem papierosów. Jedynie uprawiałem sport i nawet to ja najbardziej byłem zaangażowany w organizację hali, orlików... czyli męskich gier. Dlatego też w środowiskach towarzyskich byłem bez szans o dziewczynę.Piszę to jako wieczny kawaler w wieku 33 lat którym nigdy nie interesowała się żadna dziewczyna. Nie wiem do kogo i o co mam mieć pretensje.Od razu uprzedzając pytania kim jestem? Mam własne mieszkanie bez kredytu (tylko kawalerka z rynku pierwotnego, więc nie jest tak pięknie ;) ), samochód kupiony w salonie (też nie merol oczywiście ;) ), zarobki ponad 5-cyfrowe lekko oraz ukończone dobre studia. Więc nie jestem jakimś facetem z marginesu a dość dobrze radzę sobie w życiu. Nie jestem patusem z monopolowego, nie jestem kłótliwy, nie siedziałem w więzieniu. Czym w takim razie mogę odpychać kobiety? Tym, że może kojarzę się z takim kujonem w okularach z biblioteki? Też nie. W sportach odnoszę bardzo dobre wyniki na turniejach sportowych, nie noszę okularów oraz mam ponad 1,80m.Jak widać - zakochałem się w tej jednej dziewczynie jak miałem 25 lat. Mija 8 lat a ja już się w żadnej nie zakochałem. Co najwyżej zauroczenie, ale już mojej głowie względem zauroczeń nie robi takiego wrażenia. W dodatku to są dziewczyny w związkach/zaręczone. Także można szykować się do długotrwałego singielstwa.Dziękuję za przeczytanie mojej historii oraz odpowiedzi na moje pytania zadane w treści.#zwiazki

