Nie rozumiem jednej kwestii i wytłumaczcie mi gdzie popełniam błąd. Po co Państwo ma budować? Nie lepiej sukcesywnie kupować (rynek wtórny, pierwotny) i budować portfolio mieszkań na wynajem o różnym standardzie? Oczywiście zakupy podlegałyby pod prawo zamówień publicznych. Za 10 lat mając znaczną liczbę mieszkań (których nie mogłoby sprzedawać, gdyż stanowiłyby one własność niezbywalną narodu polskiego) państwo mogłoby stać się swoistym regulatorem rynku. Przecież w Polsce tak naprawdę nie ma alternatywy-albo wynajem po rynkowej stawce-albo kredyt. To jest chyba oczywiste, że jak ludzie mają zdolność, to umieją sobie policzyć, że bardziej im się opłaca kupić, niż wynajmować, skoro miesięcznie wychodzi tyle samo. Co by jednak się stało, gdyby można było wynająć mieszkanie w cenie czynszu do spółdzielni? (plus oczywiście jakaś mała opłata manipulacyjna) Czy nadal Polacy preferowaliby kupno? Czy może część tych mniej zamożnych wybrałaby wynajem?#nieruchomosci #polityka

