#służbazdrowia #lekarze #wieczorynka #okrąglak Po raz kolejny okazuje się, że wieczorynka w powiatowym okrąglaku to wylęgarnia wyrazistych osobowości wśród dyżurujących lekarzy. Jako osoba z syndromem sztokholmskim już sobie wszystko zracjonalizowałem i rozumiem jak ciężko jest lekarzom w dzisiejszych czasach. Łączę się z nimi w ich frustracji wynikającej z tego, że rzeczywistość nie zawsze musi, a wręcz często nie pokrywa się z oczekiwaniami co do wykonywanego zawodu. Myślałeś/-aś, że do Twojego gabinetu będą przychodzić sami schludni pacjenci, których widok nie będzie raził Twojego poczucia wysublimowanej estetyki i delikatnego zmysłu powonienia. Ale naprawdę uważam, że jeśli w tak młodym wieku już na pierwszy rzut oka masz objawy wypalenia zawodowego, a Twój nieobecny wzrok głośno krzyczy "jestem martwy/-a w środku", co przekłada się na Twoje traktowanie większości, jeśli nie wszystkich pacjentów z góry, bez krzty jakiejkolwiek empatii, to może czas zrobić rachunek sumienia i przyznać przed samym/-ą sobą, że chociaż zdobyłeś/-aś wymarzony zawód lekarza, to może jednak to nie było do końca Twoje powołanie. You know who you are.

