mistrzowski-czempion-44 pisze:
Ależ smutny wyżyg. Próbujesz udawać, że masz dystans, a to ty jesteś największym frustratem. Co do bycia PRO to jest jedna fajna definicja, że dopóki ci nie płacą za to, to jesteś amatorem. Także może zluzuj trochę w tej kwestii i swoich ustawek i że jedni amatorzy odstawiają drugich amatorów.Ja mam gravela, bo mogę i lubię. Używam dolnego chwytu przy wietrze i zjazdach. I mi to pomaga. Dla mnie to koniec dyskusji. Trasy 50-80-100km. Czasami szybciej, czasami wolniej. Dlaczego więc mam mieć flatbara teraz? Do lasu na single nie jeźdzę, a ścieżki, żwir i piach szybko na gravelu przelatuję. Mam mieć MTB, bo? Żebyś poczuł się lepiej? To chyba tobie ta lajkra za mocno ciśnie w jajka bo gwiazdorzysz.Mam w głębokim poważaniu, że jeden chłop jest szybszy w MTB od innego chłopa w gravelu. Nie rozumiem w ogóle, czego to ma dowodzić w świecie amatorów. A może ten na gravelu byłby jeszcze gorszy na MTB? Przewagi kierownicy baranka są znane, więc po co ta dyskusja. Mi amatorowi baranek ułatwia jazdę po płaskim i lubię że mam dużo chwytów. Że mnie jakiś koń w flatbarze objedzie? NO i co z tego.Dodam śmieszną sytuację. Przypomniało mi się jak widziałem chłopa na XC, który ostro ciśnął po jezdni maksymalnie zgarbiony nad tą swoją kierownicą. Aż mi go żal było, bo mając baranka by sobie wygodnie jechał i kręgosłup mu podziękował.Więcej dystansu zalecam. Ktoś lubi rozmawiać o czymś i robienie czegoś, bo jest zapaleńcem, to taki przychodzi i próbuje obrzydzić zajawkę. Niekoniecznie chodzi o to, żeby z kalkulatorem w ręku liczyć waty. Może mu nawet niewiele dawać, ale to już jest ok, albo lubi wygląd roweru takiego, albo mu wygodniej. To amatorka, kolego, tu liczy się głównie to hobby.