#gieldaTak patrzę jak się topi kasa na rachunku maklerskim i mnie naszły takie przemyślenia.Ile kasy byście potrzebowali na spokojne życie?Każdy chciałby zarabiać sto koła miesięcznie, ale w końcu chyba coś innego się liczy.Praktycznie całą kasę, co mam, zarobiłem pracujac 15 lat w tej polskiej firmie, z której wszyscy się nabijają na Wykopie. Kupiłem za to dwa mieszkania w dużym mieście. Mniejsze wynajmuję, w większym mieszkam. Do tego mam około 1 miliona w obligacjach i akcjach – po połowie. To razem wszystko przynosi jakieś 7k miesięcznie (lepiej bym wyszedł, gdybym wszystko wpakował w obligacje… Na akcjach ledwo jestem na plusie, zwłaszcza po ostatnich dniach). Kilka lat temu chciałem mieć 5 tys. miesięcznie z dodatkowych źródeł i wtedy czułbym się bezpiecznie. Później podniosłem poprzeczkę do 10 tys. i liczę, że w tym roku tyle zarobię. To już kwota, za którą da się przeżyć. Bez szaleństw, ale mniej więcej tyle teraz wydajemy (dwójka dzieci, prywatna szkoła, plus jakieś niedrogie wakacje dwa razy do roku).Jak u was?Macie jakąś kwotę, do której dążycie i uważacie, że wtedy osiągnęliście sukces? Mam trochę dość wyścigu szczurów.

