Ostatnio usłyszałem od swojego kolegi o bardzo dziwnej sytuacji. Nasz inny wspólny kolega, przystojny gość, laski zawsze nim się interesowały, został zaproszony "na wino" do naszej wspólnej koleżanki, też bardzo ładnej. Dajmy im Mirek i Mirabelka. Mirek, pomimo swojego powodzenia, nie miał żadnej dziewczyny od liceum. Co prawda co jakiś czas opowiada o tym jak mu łatwo idzie na tinderze i że musi wcześniej spadać bo się z kimś spotyka, ale przez chyba 10 lat nie poznaliśmy ani jednego imienia, nie pokazał ani jednego zdjęcia żadnej dziewczyny. Z tego co też wiem to on też się z nią wcześniej widywał i też jej prawił komplementy i tak dalej. I teraz - Mirabelka podobno zaproponowała mu seks bez zobowiązań (potwierdzone przez Mirabelkę), a Mirek po prostu... uciekł z jej mieszkania. Oboje byli bez partnerów. On podobno zaczął coś gadać, że boi się, że ta zacznie teraz się angażować i do niego wydzwaniać, jak mu wprost powiedziała, że mogą o tym więcej nie wspominać. Po czym, po jakimś czasie, zaczął opowiadać nam, że uprawiał z nią seks oralny. Natomiast Mirabelka się dosyć mocno o to wkurwiła, bo powiedziała, że nic takiego nie miało miejsca i w zasadzie zobaczył kawałek cycka i od razu uciekł. To jest dla mnie bardzo dziwna sytuacja, taka "jakby tu nie skorzystać".Czy gdyby Mirabelka była Mariuszem, to Mirek byłby bardziej zainteresowany?#seks #zwiazki

