Dzisiaj jakimś cudem na drogach szybkiego ruchu było niemal pusto. Może kwestia intensywnych opadów, ale chwilę po, jak się zrobiło w miarę słonecznie to tak na oko średnio maksymalnie było może 2-3 samochody na 10 kilometrów drogi. Tym bardziej śmieszne było, że znalazło się kilku okupywaczy lewego pasa. Ja zwyczajowo jak jest tylko miejsce to zmieniam pas na prawy i nim kontynuuję dalszą jazdę. Wyprzedziłem sobie dwa samochody i zjeżdżam na prawy, przede mną pusto po horyzont i w oddali widzę w lusterku jego, okupywacza lewego pasa. Na początku kilkadziesiąt metrów za mną a później kilkaset, ale uparcie ciśnie lewym, mimo iż ma mnóstwo miejsca za mną na prawym. Pusto było, więc troszkę przyspieszyłem, tak że cały czas oddalał się w lusterku, ale i tak cały czas cisnął lewym mimo iż miał co raz to więcej miejsca na prawym.Zrezygnował i zmienił na prawy jak mnie nie mógł dogonić przez jakieś może 20 kilometrów, gdzie po drodze nie mijaliśmy żadnego innego samochodu. Nie wiem skąd się bierze ten styl jazdy, żeby trzymać się lewego pasa mimo ewidentnych warunków umożliwiających zjechanie na prawy.Tak samo jak takiego okupywacza spotkałem przed sobą, gdzie prawy był kompletnie pusty. Więc spokojnie minąłem go prawym. Dopiero wtedy przemyślał chyba sprawę i zjechał. Refleksja nadeszła, że może warto by było jednak zgodnie z przepisami jechać, skoro prawy jest kompletnie pusty. #polskiedrogi #motoryzacja #samochody #prawojazdy

