powiedzcie mi jak to jest możliwe ze w latach <2000 a bardziej 80 i 90 mimo takiej biedy, braku materiałów, ludzie się budowali, nie zaciągali kredytów na dziesieciolecia, te domy do dziś stoją (czy popularne kostki z prlu), przewineło sie w nich kilka pokoleń ludzi. dziś gdzie teoretycznie jest dobrobyt, wszystko od reki dostepne, zarobki o wiele większe - budowa domu czy kupno to jakis kosmos. w mojej okolicy, totalnie wypizdziewo, sprzedaja stare chałupy po 800tys w góre, coraz wiecej domów nie pierwszej świeżości przekracza bańke. Bańke która jeszcze nie tak dawno była poza zasięgiem większości ludzi - za to pałace budowano. przykro się na to patrzy, bo mieszkanie - podstawowa rzecz, do załozenia rodziny - jest nieosiągalnym bytem dla wielu. przeznaczając 10tys miesięcznie na spłate, taką bańke zamkniemy "jedynie" w 100 miesięcy, czyli nieco ponad 8 lat. a to odpiero poczatek - gdzie drugie tyle na miniratkę? #mieszkania #dom

