Tak czytam tag #zwiazki i znaczna wiekszosc ludzi narzeka. Chlopy, dajcie se spokoj ze zwiazkami. Ja bodycount wysoki, tak z 25+ loch na pewno bylo, zawsze robilem centrum zycia z rozowego paska. Ostatnio podjalem decyzje ze gra nie jest warta swieczki. I nie mowie tu, ze tylko rozowe sa slabe, to samo tyczy sie niebieskich. Takie czasy mamy, ludzie sa w fatalnej kondycji psychicznej i fizycznej. Poswiecilem sie swoim hobby i nie mam nawet sil ani czasu myslec o rozowych. Zwale kon z dwa razy w tygodniu by zagluszyc poped i jest elegancko. Jak poznam jakas fajna rozowa, to wtedy ogranicze czas poswiecany dla siebie ale patrzac wstecz to moze dla dwoch, trzech dziewczyn taki zabieg byl warty wiec nie nastawiam sie na relacje. To jest po prostu nieoplacalne czasowo, emocjonalnie, finansowo. Pierwszy raz czuje ze zyje dla siebie i stawiam granice, tak jak ja chce, kiedy chce, a jak sie nie podoba to nara. Mam fajne zycie i nie warto go poswiecac dla kogos kto...no wlasnie. Nawet mi sie nie chce wymieniac jak zepsuci sa ludzie

