Tu jeden Mirek wspomniał o "Estate Tax". Wiadomo, jesteśmy piękni i młodzi, ale i zator tętnicy płucnej może złapać, rozległy wylew we łbie, równie rozległy zawał, nowotwór itp, czy jakiś kierujący kolo wyrywający nas z butów, czy na ulicy, czy na czołowym w trasie i idziemy do piaskownicy mniej lub bardziej zdziwieni. Cóż, nieważne. Dlatego dla niewiedzących o tym podatku, a posiadających w akcjach czy eteefach amerykańskich powyżej 60.000 USD - taka ściąga dla zapoznania z tematem, który często umyka na co dzień. (Ps. Sorry, że artykuł i film Cymcyka, ale wytłumaczone w nim chyba w dosyć przystępny sposób).https://dnarynkow.pl/40-podatku-od-twoich-akcji-czym-jest-estate-tax-i-czy-powinienes-sie-martwic/#gielda

